Witajcie!
wprost nie mogłam się doczekać żeby napisać nowego posta :D porzucam na chwilę chronologię i zamiast zaległych biżutków pokażę Wam ostatni "wynalazek" - organizer na sutaszowe sznurki :-)
Nie jestem tak wkręcona w sutasz, żeby zużywać sznurek całymi rolkami więc kupuję go na metry. Do tej pory trzymałam wszystko po prostu w woreczku a te sznurki, których było dużo, zwinięte i zapakowane w worki strunowe. Ale żeby sznurki mi się nie plątały i nie gniotły postanowiłam zrobić dla nich "domek", oto on:
Organizer powstał w 100% z materiałów z odzysku, jedyne dobro, które w niego "zainwestowałam" to laseczka gorącego kleju i trochę dwustronnej taśmy klejącej :-) pozostałe surowce to:
- tekturowa rolka po folii aluminiowej,
- stary kalendarz ścienny,
- tekturowe pudełko,
- resztka wstążki.
Rolkę odarłam z resztek folii o okleiłam kartką z kalendarza (wewnętrzna, biała strona), od puszki z lakierobejcą odrysowałam sporo tekturowych kółek - dwa zostawiłam, na pozostałych odrysowałam średnicę rolki i wycięłam. Wycięłam też dwa białe koła z kalendarza i przykleiłam białą stroną w górę do tych "pełnych" kółek. W jednym z nich zrobiłam otwór pośrodku i szydełkiem przeciągnęłam wstążeczkę, którą zawiązałam na supeł od wewnątrz i przykleiłam gorącym klejem. Nałożyłam wszystkie "pierścienie na rolkę i dokleiłam po obu stronach te "pełne" (zaślepki). Ułożyłam pierścienie w równych odstępach i owinęłam takiego "szkieletora" sporym kawałkiem kalendarza, tym razem obrazkiem na zewnątrz i skleiłam z lekkim luzem, żeby dobrze się przesuwało. Ta-dam, tak powstał organizer!
Nawinęłam te sznurki, których mam dużo (te z worków strunowych), z wyjątkiem białego, który boję się przechowywać poza woreczkiem. Trzeba przyznać, że organizer ciekawie wygląda, na pierwszy rzut oka raczej ciężko zgadnąć co się w nim kryje. Nie jest jednak idealnie praktyczny - zajmuje więcej miejsca niż sznurki w woreczkach i trzeba je nań pracowicie nawijać. Plus jest taki, że może stać na widoku nie wyrządzając szkód estetyce ;-) Ostatecznie myślę, że jest to przede wszystkim bajer dla porządnickich ;-)
Fajnym rozwiązaniem dla sutaszystek kupujących całe szpulki byłaby taka tuba z dnem, w której mogłyby trzymać szpule ściśle na sobie ułożone i zabezpieczone od góry np. zawiązywaną tasiemką, gumką albo przykrywką z zapięciem :-)
Tak się dziś rozgadałam, że planowane "przemyślenia" zostawię sobie do następnego posta ;)))
Pozdrawiam serdecznie!
Hello!
I coldn't look forward to write this post :-) today I'll show you not my old jewellery but my latest work - organizer for soutache tapes.
I used to keep my tapes together in one bag, and those tapes, which I had in a greater amount, in indywidual string-bags. To preserve tangling and squeezing I made this tube with:
- roll from a kitchen aluminum foil,
- an old calendar,
- cardboard,
- a piece of ribbon.
It looks quite nice and I think it's difficult to guess what is inside this tube, so it can be store in visible place. But it has disadvantages too - it's not very practical - takes more place then string-bags and it's necessary to rewind tape on it. In my opinion it's a gadget for a pedantic people ;-)
Nice thing for soutaching people can be empty tube with bottom, to which they can put they spools and close it with ribbon or tailor rubber or kind of flap :-)
Greetings!