Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 czerwca 2016

Chainmaille 7 po raz drugi

Witam serdecznie!

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze, miło mi, że zaglądacie do mnie po przerwie w blogowaniu :)

Tak mi się spodobał splot bizantyjski, że do kolczyków z ostatniego posta postanowiłam dorobić coś wiszącego na szyję :)


Wspominałam poprzednio, że chciałabym łańcuszek, ale przeraża mnie ogrom pracy i brak surowców. Postanowiłam więc zrobić wisiorek, zwłaszcza, że z 4 mlecznoróżowych kryształków został mi 1 (2 w kolczykach, 1 rozwaliłam). A żeby kryształkowi nie było smutno dobrałam do niego drugą sierotkę w postaci pojedynczej perły naturalnej z takimi ciekawymi "wyżłobieniami", które są widoczne tylko w jednej płaszczyźnie. 


Ogniwka te same, co w kolczykach: drut 1mm, średnica ok 5mm. 
Wzór: podwójny Romanov. 

Normalny człowiek chcąc zrobić Romanova pewnie poszukałby instrukcji (nie trzeba było daleko szukać bo Agata zostawiła link :P) ale ja wpadłam na świetny pomysł, że zrobię to sama i się zaczęło: wzór jak wzór, tragedii nie było, dopóki nie musiałam połączyć wszystkiego na górze 1 ogniwkiem, udało się dopiero jak pomogłam sobie cienkim, plastycznym drucikiem bo ciągle wypadał mi z palców to jeden, to drugi koniec. Całość jest taka dosyć na styk, więc nie było łatwo spiąć wszystko do kupy. A kiedy skończyłam okazało się, że to co w mojej opinii miało być Romanovem jest podwójnym Romanovem :P cóż, niech tak będzie ;D
Kłopoty były też z tłem do zdjęć. Poszłam za radą Agaty i spróbowałam zdjęć na kolorowych kartonach - masakra! strasznie mi nie chciały wychodzić, myślę, że to problem ze światłem, opcjonalnie możnaby pewnie coś poprzestawiać w aparacie ale ja nie umiem :( coś tam jednak z tego wyszło, zobaczcie:

słabo....

całkiem dobrze :)

ale tandetnie!

a tu już cały komplet na niezawodnym, białym tle :)
Nie rozumiem jak to się dzieje, że wisior wychodzi na zdjęciach dużo wyraźniej niż kolczyki, choć to ten sam splot i kolor ogniwek. Może to kwestia cieni..?

Serdecznie pozdrawiam wszystkich odwiedzających! Buziaki :*

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Chainmaille zadanie 7

Witam serdecznie!

Jakiś czas temu nakręciłam się na naukę chainmaille, którą zaproponowała Agata :-) pierwsze zadanie wykonałam natomiast potem dopadł mnie marazm i brak materiałów. 

Materiały nareszcie mam więc wracam do gry ;) choć to już 7 zadanie. Do wcześniejszych tematów również planuję wrócić, ale najpierw nakarmię aktualną żabkę :D

Tematem zadania nr 7 jest splot bizantyjski. Moim zdaniem jest piękny ale ciężko było mi wymyślić coś innego niż zwykłą bransoletkę. Ten wzór byłby dla mnie idealny na naszyjnik ale do tego potrzebuję więcej ogniwek.


A żeby się zanadto nie narobić ;D stanęło na średnio długich kolczykach zwieńczonych mleczno-różowymi kryształkami.



Jestem z nich zadowolona ale ze zdjęć już nie - srebrne ogniwka, blady róż i białe tło to nie jest najlepsze połączenie, chyba powinnam poszukać czegoś ciemnego...

Serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądających :*

EDIT: podczas mojej nieobecności w regulaminie zabawy zaszły zmiany, na które zwróciła mi uwagę czujna Organizatorka :-) dopowiadam więc co następuje:

  • użyłam ogniwek z drutu 1mm, średnica ok 5mm kupionych w Korallo.pl
  • wzór bizantyjski, wariant...yyyy... chyba taki zwykły ;D
  • trudności technicznych nie miałam, jedyne z jakimi się spotkałam dotyczyły koncepcji o czym wspomniałam wyżej
  • korzystałam z tego filmiku na YouTube.pl (po polsku!)

to chyba wszystko a w zasadzie prawie wszystko. Jakie prawie? Okaże się niebawem ;)))

czwartek, 14 stycznia 2016

Nauka chainmaille - zadanie 1 Mobius

Witajcie!

Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem i wszystkie odwiedziny :*

Jak dotąd prawie nie brałam udziału w zabawach ani wyzwaniach, jakoś demotywowało mnie robienie pracy pod jakiś temat, uczyć też wolałam się sama w swoim tempie. W końcu jestem rasowym introwertykiem :) Ale ostatnio właśnie dzięki zadaniom wspólnej nauki udało mi się przełamać złą robótkową passę i zrobić coś twórczego (patrz: poprzedni post ;)).


Tym razem prawie rzutem na taśmę zdążyłam przygotować pracę do 1 zadania wspólnej nauki techniki "chainmaille" (jak ja się cieszę, że muszę pisać to słowo a nie mówić!!!) organizowanej przez Agatę. Tematem był prosty motyw zwany mobiusem. Podobnie jak w zadaniu makramowym nie udało mi się wykonać pracy nie zawierającej innej techniki ;-) tym razem drucikowy motyw łączy kulki oplecione szydełkowymi ubrankami :)


Zalecam skupić się na lewym kolczyku bo prawy był tak nieuprzejmy i odwrócił się niezgrabnie a ja zbytnio skupiłam się na łapaniu resztek popołudniowego światła i nie dopieściłam ułożenia obiektów :( Chciałabym również sprostować kolory na tym zdjęciu - kulki wyglądają zbyt niebiesko podczas gdy naprawdę jest to piękny granatowy odcień z połyskującą nitką (nić Camelia). Łączący kulki mobius zrobiłam z 3 ogniwek odzyskanych z... medali. Tak, takich jakie wygrywa się w zawodach :D Ja oczywiście nigdy nie wygrałam aż 6 medali ale swego czasu zajmowałam się wykonywaniem ich dzięki czemu weszłam w posiadanie tych kółeczek (marnej jakości, rzecz jasna, z punktu widzenia profesjonalnych twórców kółeczkowych cudeniek). Generalnie jestem zadowolona z tej pracy bo mobius ładnie się tu wpasował i dociążył bardzo lekką konstrukcję. No i zdążyłam na 1 zadanie :D

Regulamin zabawy zezwala na zgłoszenie także 1 starszej pracy. Tak się składa, że dość dawno temu zrobiłam kolczyki z mobiusem, chociaż wtedy bladego pojęcia nie miałam, że to coś ma jakąkolwiek nazwę :-) z tych samych kółek powstały spore mobiuski, które stały się parą kolczyków. Kółeczka tym razem we wszystkich kolorach: srebrnym, złotym i miedzianym. Nie mam już tych kolczyków więc nie wiem dokładnie ile było tych kółeczek, chyba 9 w każdym kolczyku. Wyszły dość ciężkie jak na takie małe bobeczki.


Wiem, że każdą pracę powinnam umieścić w osobnym poście ale postanowiłam wstawić je razem gdyż drugie kolczyki były już kiedyś pokazywane i w mojej opinii nie zasługują na osobny post.

Co do mobiusa od razu przychodzi mi do głowy figura zwana "wstęgą Mobiusa". Sama figura wygląda tak jak poniżej. Wspominam o niej gdyż w taki właśnie sposób zszyłam ten komin, stworzony do podwójnego zawijania na szyi i jestem z tego rozwiązania bardzo zadowolona, już nigdy nie zszyję komina "na płasko" :D

żródło: encyklopedia.pwn.pl

Pozdrawiam wszystkich zaglądających i komentujących!

wtorek, 11 listopada 2014

Koszyk na klucze / Key basket

Witajcie! Chciałam pochwalić się wcześniej, ale "zgubiłam" zdjęcia. W niedzielę zrobiłam więc nowe a dziś znalazłam stare :-) 
Mały koszyk powstał na bazie płyt CD z białych rurek, które pomalowałam lakierobejcą Altax w kolorze "kasztan". Jego przeznaczeniem jest przechowywanie wszystkich domowych kluczy, które do tej pory pałętały się po różnych miseczkach i filiżankach. Marzyła mi się szafka na klucze w przedpokoju ale tak jest taniej, prościej i praktyczniej (bo w tym domu ciężko kogokolwiek przyzwyczaić do czegoś nowego). W każdym razie sprawuje się dobrze.







Nie mogłam się zdecydować, więc nawrzucałam zdjęć na zapas ;-)

Hello! I wanted to publish this photos some time ago but I had lost them and find today :)
This basket is based on CD's, made with white paper wicker painted with chestnut-colour varnish. I made it to keep all keys in it. I used to dream about special case in hall but this solution is cheaper, easier and more practical. I'm satisfied with it :-)
I couldn't choose photos so I put all I had ;-)
See you next time!

W ostatnim czasie zostałam wyróżniona przez Anię z sosnowego gaika, która tworzy szydełkowe korale, kartki, dekupaże, ozdobne wianki i różne-przeróżne ładne rzeczy. Jeśli ktoś z Was nie zna jej bloga, to serdecznie go polecam :-)




Zasady zobowiązują mnie do odpowiedzi na poniższe pytania:
 
Nad czym obecnie pracuję?
Działam na zmianę w różnych technikach. Ostatnio miałam przypływ weny frywolitkowej, teraz wracam do sutaszu, który ostatnio zaniedbałam. Mam zaczętą drugą narzutę na łóżko i dwa swerty ale straciłam do nich zapał. 

Czym
moja praca różni się od innych w tej branży?
Robótkuję hobbystycznie a nie zarobkowo, jeśli robię coś dla innych to zazwyczaj na wymiankę, prezent albo nagrodę dlatego nie mam stawianych wymagań do spełnienia. W związku z tym tworzę według własnego gustu i poczucia estetyki. Jestem też wrażliwa jeśli chodzi o dokładność i trwałość - staram się dopracowywać swoje projekty i udoskonalać technikę. Uważam, że szkoda czasu na robienie czegoś, jeśli nie jest to trwałe. Nie stać mnie na materiały z najwyższej półki - srebro, złoto, szlachetne kamienie, kryształy - ale staram się wydobywać to co najładniejsze z bardziej ekonomicznych surowców ;-)
No i jestem samoukiem - wszystkiego co potrafię nauczyłam się sama z książek albo internetu, nigdy nie chodziłam na żaden kurs, choć gdybym miała okazję pewnie bym skorzystała :-)

Dlaczego piszę (bloga) o tym co tworzę (robię)? 
Pewnie jak większość osób piszę, żeby pokazać swoją twórczość większej ilości osób niż najbliżsi znajomi. Żeby poznać inne osoby o podobnych zainteresowaniach, uczyć się od innych, wymieniać pomysły i doświadczenia.

Jak odbywa się mój proces
tworzenia (pisania)?
Mój proces tworzenia przebiega różnie - czasem zaczyna się od szczegółowych pomiarów, planów, projektów, szkicy a kończy na wykonaniu z ewentualnymi poprawkami. Ale znacznie częściej zaczyna się od wielkiego chaosu, który stopniowo się porządkuje, potem zaczęta praca trafia "do paki" i leżakuje aż wreszcie zlituję się nad nią i wykończę :D

I na koniec podaję kolejnych uczestników tej wędrówki (o ile zechcecie wziąć udział w tej zabawie :))

Nie będę się rozpisywać czym zajmują się dziewczyny, kto ciekawy niech odwiedzi ;-)

Dziękuję za wszystkie komentarze pod poprzednim postem :*
oraz za podzielenie się waszymi nazwami kapci :D

Wkurza mnie to kiepskie światło ale nie da się ukryć, że jesień rozpieszcza nas puki co, przynajmniej u mnie  :-) oby tak było jak najdłużej!

Buźka!

poniedziałek, 20 października 2014

Kołnierzyk / A collar

Witajcie!
Dziś mam dla Was rzecz nietypową - kołnierzyk. Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek jakiś zrobię bo to dużo pracy a w sumie po co mi kołnierzyk? Ale robiąc porządki w szafie znalazłam starą lecz kochaną bluzkę, która miała przyklejone wstrętne guziki (no, dobra, kiedyś mi się podobały...). Jeden guzik odkleił się bez łaski ale po drugim została szpetna plama kleju, którą bałam się usuwać. Szkoda mi się zrobiło i wymyśliłam mały kołnierzyk. Naszkicowałam dekolt, nabazgrałam projekt i wzięłam się do pracy. Pierwszy raz zaprojektowałam sama wzór takiej dużej rzeczy i ku mojemu zaskoczeniu obeszło się prawie bez poprawek, a przynajmniej bez cięcia, wywalania, poprawiania w nieskończoność i rzucania mięsem :-) Całość gotowa w 3 dni, myślałam, że potrwa to kilka tygodni. Zobaczcie jak mi wyszło:




Powiem nieskromnie, że duma mnie rozpiera :D nigdy nie podejrzewałam, że będę wymyślać takie duże wzory. Nie podejrzewałam też, że założę bluzeczkę a la guwernantka bo normalnie unikam takiego stylu. Ale tak sobie myślę, że jakbym dodała do tego dopasowane spodnie albo pseudo-skórzaną spódnicę to chyba nie będę wyglądała jak stara panna z karykatury ..? :-)

Nie wiem, czy to widać, ale kołnierzyk jest przyszyty tuż pod lamówką dekoltu...

Z przyjemnością ogłaszam, że na blogu pojawił się już 1000 komentarz a zamieściła go Ania z sosnowego gaiku! Jak widzisz Aniu z licznikiem Ci się nie powiodło ale trafiłaś w komentarz :-) Napisz mi proszę maila z adresem i wskazówkami co byś chciała dostać.

Dziękuję wszystkim osobom, które brały udział w zabawie - na pewno nie ostatniej, nie smućcie się :-) tysięczny komentarz to dla mnie pewien przełom, ale naprawdę każde słowo od Was jest dla mnie równie cenne, motywujące i miłe. Dziękuję Wam, że ze mną jesteście :*

Hello! Something new for today - a collar. I've never suspected that I'll do a collar, because it's a lot of work and it's rather useless. But I found old blouse which I used to love, but at present I'm not fond of two buttons attached by glue. I detached first button without any problems but second one left ugly glue spot. I decided to cover it by lace collar so I drew the shape and pattern and started work. It's my first big self-designed thing so I was surprised that it was almost no corrections. It was ready in three days, faster than I had planned at first.
I must say, immodesty, that I'm very proud of it :D I haven't suspected that I'll imagine such a big patterns. And I also haven't suspected that I'll wear a governess-style blouse because it's not my style. But I think that wear with tight trousers or leather skirt it won't make me look as old maid :-)

Thank you for all visits and see you next time!

niedziela, 5 października 2014

Wiklina i zabawa / Paper wicker

Witajcie po niemal miesięcznej przerwie! Nie była ona spowodowana nieróbstwem ale zapodziałam pendriva i kartę SD więc nie mogłam zrobić zdjęć a nie miałam zgranych na zapas :-( Oba urządzenia znalazły się wczoraj w zupełnie nieoczekiwanym miejscu więc pędzę z nowymi pracami (dość już tych świątecznych kartek!).

Ostatnio nie miałam ochoty na kreatywne zajęcia, wolałam coś prostego i powtarzalnego, więc zabrałam się za papierową wiklinę. Nie umiałam robić kwadratowych koszy, ale znalazłam ten kurs i udało się! Mój koszyk jest inspirowany tą prącą :-) Lekko kanciasty, ale kolejne będą lepsze. Pomalowany lakierobejcą Altax w kolorze "kasztan"




Róże z krepy (krepiny?) to nowość, zrobiłam je wcześniej, kiedy jeszcze chciało mi się myśleć i próbować nowych rzeczy. Korzystałam z tego kursu oraz filmiku Ani Krućko. Co z nich powstanie dowiecie się kiedy indziej bo jeszcze nie skończyłam :)

W tytule wspomniałam o zabawie. Candy na razie nie robię ale licznik zbliża się do pięciu dwójek a liczba komentarzy do tysiąca :-) Jednym słowem - kto złapie dwójki na liczniku i prześle mi na maila (zakładka kontakt) zrzut z ekranu (albo zdjęcie) otrzyma nagrodę, tak samo jak autor/ka tysięcznego komentarza. Nie tłumaczę treści na język angielski gdyż nagrody wysyłam tylko na terenie Polski.
Zapraszam do zabawy!

 Hello after a long break! It wasn't cause by idleness but because I lost my pendrive and SD card, so I couldn't make new photos and I didn't have any photos left. Both things have found yesterday in unexpected place so I come with new handmade (no more christmas cards!)

Last time I prefered simple and repeting activities then creative once so I made some paper wicker baskets. I couldn't do square baskets but I tried on this course and it workes! My basket is inspired by this work. It's a bit crooked but next will be better.

Crape roses are new, I did them before, when I was fond of thinking and trying new things. I used this course and film by Ania Krućko. You'll see what I do with them later, it's not ready yet :)

See you!

środa, 9 kwietnia 2014

Zestaw wieczorowy

Cieszę się, że spodobała Wam się nić z poprzedniego posta :-) mi też się ona podoba, o czym dobitnie świadczy fakt, że powstały z niej inne obiekty. Jednym z nich są kolczyki - kwiatki, takie najzwyklejsze. To właśnie te zwykłe kolczyki zainspirowały mnie do zrobienia kolii (?!) do kompletu. Szczególną cechą tego naszyjnika są zwisające łańcuszki - od dawna chciałam zastosować takie rozwiązanie w naszyjniku, ale jakoś wena nie dopisywała ;-) Pierwowzorem był dla mnie śliczny naszyjnik mojej E., który kupiła dawno temu w galerii. Wybaczcie jakość zdjęć, zwłaszcza tych na "modelce" w którą wcieliłam się ja (nie rezygnując jednocześnie z funkcji fotografa ;))





Nie jest to raczej zestaw "dzienny". Prawdopodobnie zostanie ze mną gdyż jest idealnie dopasowany do mojego obwodu.
Jestem zadowolona z efektu - podobają mi się łańcuszki oraz łączenia kwiatków za pomocą kółeczek. Boki też mogłyby być z kwiatków, ale nie miałam dość kryształków na środki.

Przy okazji chciałabym pochwalić się wyróżnieniem jakie mnie ostatnio spotkało - mój sutaszowy naszyjnik zdobył trzecie miejsce w wyzwaniu u Mebeliny! Czuję się dumna i doceniona bo zgłoszono wiele ciekawych prac, a wybór odbywał się poprzez głosowanie :-)


Rzadko biorę udział w wyzwaniach, ale być może to miłe wyróżnienie zachęci mnie do częstszego udziału w takich zabawach :-)

Witam nową obserwatorkę i pozdrawiam wszystkich odwiedzających i komentujących  :*

wtorek, 18 marca 2014

Wiosna szara

Chciałam poczekać z publikacją tego posta bo miałam zamiar stworzyć małą serię, ale coś czuję, że różnie to może być. Jak czuję, że mam coś zrobić "bo powinnam" a nie dlatego, że wynika to ze spontanicznej wizji to jakoś tracę chęci.

Wisior Secret Garden z ptasim kaboszonkiem. Pierwszy raz obszywałam kamień bez dziurki i nie jest to łatwa sprawa, ale zależało mi bo ten kamień sama zrobiłam :-) tak! na przezroczystym szklanym "kamyczku" zdekupażowałam ptaszka tak jakby na odwrót, czyli smarując klejem od tyłu i domalowując tło po wyschnięciu dekupażu :D odwrotny dekupaż, można powiedzieć ;-)



Dodaj napis
A jak jest ptaszek to i piórko być powinno :D

I choć "jedna jaskółka wiosny nie czyni", zgłaszam ten wisior na wyzwanie "Witaj wiosno" u Mebeliny. Kolory nie są tymi, które nazywamy zwykle "wiosennymi" ale wiosna też zaczyna się dyskretnie, tak jak Mary* z pomocą gila odkryła ogród, który dopiero zaczynał budzić się do życia, nieśmiało wypuszczając zielone kiełki spomiędzy grubej warstwy wyschniętej, ponurej trawy :-)

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze! W związku z kolejną awarią dostęp do bloggera znów nie jest tak wygodny jak poprzednio, ale to nie przeszkodzi mi w publikacji postów!
Pozdrawiam Was serdecznie!

*chodzi, rzecz jasna o główną bohaterkę "Tajemniczego ogrodu".

poniedziałek, 10 lutego 2014

Wymianka

Wspominałam jakiś czas temu, że przygotowuję się do wymianki z Anią. Ja swoją paczkę dostałam w ekspresowym tempie, sama bardziej się ociągałam, ale wreszcie uczyniłam swoją powinność i przesyłka dotarła już do Ani i została zaakceptowana :)
Ania chciała kolczyki podobne do tych, które wygrała u mnie wcześniej (jeden z nich doznał tragicznego wypadku) a ja zaproponowałam, żeby Ania przygotowała mi coś dekupażowego (ustaliłyśmy, że będzie to skrzyneczka). Oto co dostałam:




 Były jeszcze słodycze, przydatne drobiazgi, fioletowa karteczka i miły liścik. Oto wszystko razem:

Cieszę się, że paczka Ani przyszła przed moją bo mogłam dorzucić jeszcze co nieco dla równowagi ;-) nie mam niestety zdjęcia całości, a to niektóre kolczyki:
Te uważam za bardzo udane, pierwszy raz użyłam dwukolorowego sznurka. Kiedyś mi się nie podobał, ale teraz widzę, że stwarza nowe, interesujące możliwości

Dorobiłam również brakujący kolczyk :-) na szczęście pasuje


Jestem bardzo zadowolona z wymianki, większość rzeczy, które otrzymałam znalazły już swoje miejsce. Wymianki są bardzo sympatyczne, choć zawsze stresuję się, że zrobiłam zbyt mało albo że nie trafiłam w gust...

Dziękuję, Aniu :*

sobota, 19 października 2013

Wyniki!

Witajcie!
Nie będę przedłużać - Candy zakończone i rozstrzygnięte. Nagrodę główną w postaci książki zgarnia 


Generalnie rzecz ujmując prawie wszystkie uczestniczki są moimi obserwatorkami więc szanse były dość wyrównane. Bardzo mi się podobały Wasze refleksje na temat starych książek, niektóre były naprawdę zaskakujące. Ja jednak nie dam się przekonać, że książka jest wartością samą w sobie i kto wie, może znajdę jeszcze jakąś zbędną literaturę tematyczną ;) 
Kilka komentarzy szczególnie przypadło mi do gustu, ale ostatecznie postanowiłam wybrać jeden, który najbardziej rozbawił subiektywne jury w składzie: ja. Autorką tego komentarza jest 


dla której przygotuję jakąś małą niespodziankę.

Gratuluję zwyciężczyniom i dziękuję wszystkim uczestniczkom za udział w zabawie, na pewno nie ostatniej :)

Mebelinę i Monię proszę o kontakt mailowy zawierający adres do wysyłki i o cierpliwość bo dla każdej z Was zrobię coś, co mam nadzieję choć trochę Wam się spodoba ;)

czwartek, 26 września 2013

Zapraszam na CANDY!

Już dawno sobie obiecałam, że zorganizuję tą zabawę i oto jest. Okazji nie ma szczególnych jeśli nie liczyć tego, że opublikowałam już przeszło 100 postów a liczba moich obserwatorów doszła do 70. Poza tym z powodu zbliżającej się przeprowadzki mam bardzo dobry humor i od dawna planowałam pozbyć się tej książki :P

A propos książki: nagrodą główną w Candy jest książka pt. "Biżuteria z koralików", której okładka znajduje się na banerku. Książka liczy sobie ponad 100 stron, ma twardą oprawę i mnóstwo kolorowych ilustracji. Myślę, że może być szczególnie przydatna dla początkujących miłośniczek handmade-owej biżuterii, chociaż dalsze rozdziały prezentują też bardziej skomplikowane plecionki. Format trochę mniejszy niż A4.
Jak zwykle dorzucę też coś ze swojego warsztatu ;)

Zasady są proste:
1. do zabawy zapraszam wszystkie miłośniczki rękodzieła - zarówno te blogujące, jak i te bez blogów. Blogowiczki zobowiązuję do wklejenia banerka na blogu (w pasku bocznym, ewentualnie w poście).
2. aby wziąć udział w zabawie należy zgłosić taką chęć w komentarzu pod tym postem. Żeby nie było tak łatwo należy również odpowiedzieć na pytanie: "Co można zrobić z niepotrzebnymi książkami?". Mam nadzieję, że mnie zaskoczycie :D
3. termin zapisów do 18.10.2013, ogłoszenie wyników najprawdopodobniej następnego dnia, choć zastrzegam sobie prawo do opóźnień.
4. nagrodę wysyłam tylko i wyłącznie na terenie Polski.
5. zarówno "starzy" jak i nowi obserwatorzy mojego bloga otrzymają bonus w postaci dodatkowego losu.
6. jeśli zwycięzca nie zgłosi się w przeciągu tygodnia przeprowadzę ponowne losowanie.

To by było na tyle. Jeszcze raz zapraszam wszystkich odwiedzających do zabawy :)

sobota, 29 czerwca 2013

Druty znowu w akcji

Ale zacznę od przesyłki, która dostała do mnie w tym tygodniu. Otrzymałam paczuszkę od Tynki w ramach Candy :) w sumie to jakoś tak zapomniałam, że brałam w nim udział i tym milsza była to dla mnie niespodzianka :) A w paczuszce było... ej, czego tam nie było!

Cytrynkowy świecznik, kolczyki z wisiorkiem/breloczkiem, liścik i całe mnóstwo przydasi wszelkich, które z pewnością się przydadzą ;D
Motywem przewodnim niespodzianki był kolor żółty, bo taki wybrałam, tak jakoś wyszło ;) przyda się trochę słońca przez kolejne dni. 
Jeszcze raz dziękuję, Tynko, za przemiłą niespodziankę! :*

Wracając do wspomnianych w tytule drutów - zrobiłam ostatnio bardzo proste kolczyki parodią wire wraping (bo to co zrobiłam jest chyba zbyt banalne, żeby to nazwać prawdziwym wrapingiem). Paznokcie zmasakrowane, ale kolczyki jakoś wyszły i jestem z nich zadowolona. Nie mam pojęcia jak dziewczyny robią te wszystkie drucikowe cuda, musi być jakiś tajny trik, którego jeszcze nie znam, bo mnie to kosztuje strasznie dużo pracy, wysiłku i przede wszystkim te paznokcie (!!!). Może kiedyś to odkryję i wtedy może uda mi się zrobić coś bardziej imponującego ;)

Zdjęcie bez szału, ale ze światłem ostatnimi czasy nie najlepiej (taa, na światło się zwala ;P)

A tym co łączy druty i kolor żółty jest moja nowa robótka. Otóż przeprosiłam się z drutami i jestem w trakcie tworzenia ekstrawaganckiego swetra w kolorze słońca i lemoniady ;p Właśnie zaczynam drugie podejście - pierwsze było próbne - całe plecy idą do prucia. Obym wyciągnęła dobre wnioski i nie musiała pruć podejścia nr 2 - jeśli pogoda się nie poprawi to taki sweter może okazać się potrzebny.

Trzymajcie się ciepło i odpoczywajcie - przynajmniej Ci,którzy, w odróżnieniu ode mnie, mają weekend!

środa, 24 kwietnia 2013

Nowe szaty krzesła

Nadszedł czas na wspomnianą przeze mnie nowość - ubranko na krzesło :) A było to tak: chciałam zrobić narzutę z kwadratów, ale nie starczyło mi cierpliwości (miałam już 2/3) no i w międzyczasie wymieniłam łóżko na większe, co dodatkowo mnie zdemotywowało. Poza tym w trakcie stwierdziłam, że kiepsko dobrałam kolory :/ I kwadraty zasiliły dno szafy. Ostatnio wyjęłam je, przejrzałam, przeliczyłam i porzuciłam myśl o narzucie (przynajmniej na razie). Z wybranych kwadratów powstało planowane z dawna okrycie na stare, brzydkie, zapadnięte krzesło. Teraz wygląda lepiej :) Ubranko ładnie komponuje się z poduszką - poddupniczkiem, którą ostatnio kupiłam (jako, że siedzisko zapadnięte). Jestem zadowolona :)





Kolory to lawendowy i ciepła śliwka - zdjęcia trochę je zniekształciły. Zszywanie szydełkiem poszło mi bardzo sprawnie - w jeden wieczór okrycie było gotowe :) najgorsze jest zawsze wciąganie tylu nitek, ale nie bawiłam się w "wielką sztukę" tylko wciągnęłam je "żeby było" i to mi wystarcza.
Ah! robiłam bez wcześniejszych pomiarów - to, że akurat pasuje jak znalazł to kwestia przypadku :)

Dotarła też do mnie ostatnio paczuszka od Kasi. Wygrałam drugą nagrodę w jej Candy, z czego bardzo się cieszę :) W kopercie był romantyczny, dekupażowy słoiczek i nie mniej romantyczny naszyjnik z haftem wstążeczkowym - od dawna podziwiałam tą technikę.





Jeszcze nie wiem, co będę trzymać w słoiczku, ale już wiem, do której bluzki będzie mi pasował ten uroczy naszyjnik ;) oprócz tego były jeszcze herbatki i kapuczino :) Jeszcze raz dziękuję, Kasiu :*

Dostałam też wyróżnienie od Iwony, za które również serdecznie dziękuję! Coś ostatnio posypały mi się te wyróżnienia na głowę :D Nie wyróżnię kolejnych blogów bo nie lubię ;P

Trzymajcie się ciepło, kochane!