Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frywolitki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą frywolitki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Kolczyki Mira z SuperDuo - wzór! / Mira earrings - free pattern!

Witam serdecznie!

Matko-bosko-kochano, nie było mnie tu przez 2 miesiące! Jestem w szoku lekkim jak mi czas szybko zleciał ale zaraz się otrząsnę i w ramach zadośćuczynienia za mą nieobecność długą podarowuję Wam mikołajkowy prezent w postaci wzoru i tutorialu frywolitkowego, mam nadzieję, że się spodoba :-)

Słowem wstępu:
Do opracowania tego posta zabieram się od roku - rok temu powstał pierwowzór oraz schematy. Potem długo, długo zbierałam się do powtórki tego twora z uwzględnieniem zdjęć w trakcie pracy.

Jak dotąd nie widziałam żadnej pracy, w której użyto by koralików SuperDuo w połączeniu z frywolitką. Mogę się mylić, ale niewykluczone, że jestem pierwsza :D


Do wykonania kolczyków będziemy potrzebować:
  1. Czółenko do frywolitek.
  2. Nici - ja używam Ady 10 (osobiście przeze mnie zafarbowanej :)).
  3. Okrągłe koraliki o średnicy 8 mm.
  4. Koraliki o średnicy 4-6 mm (ja wybrałam kryształki 6 mm)
  5. Koraliki SuperDuo (na zdjęciu niebieskie żeby było widać co to :)).
  6. Igła do wszycia koralików i wciągnięcia końcówek nici.
  7. Dodatki na wykończenia - bigle lub klipsy do kolczyków, cienkie pojedyncze kółeczka.

Teraz czas na schemat. Osoby zaawansowane łapią w tej chwili za czółenka i mogą przystąpić do działania. Jeśli jednak interesują Was szczegóły pracy lub nie jesteście do końca pewne jak postępować z SuperDuo to zapraszam do opisu poniżej :) Jeśli cyferki są za małe kliknij w obrazek żeby powiększyć.


Na początek nawijamy nitkę na czółenko i odcinamy od kłębka - nie będzie nam potrzebny.
Następnie wykonujemy poniższy "półkwiatek" wg schematu. Odcinamy zostawiając sobie ok 10-15 cm nitki do wszycia koralika.


Wszywamy okrągły koralik, wciągamy nitki, ucinamy.

Teraz "widełki": bierzemy 1 koralik SuperDuo (będę je nazywać w skrócie SD) i nawlekamy na nitkę, którą mamy na czółenku. SD to fajne, starannie wykonane koraliki ale zachowajcie ostrożność i na wszelki wypadek przed nawleczeniem sprawdźcie, czy koralik ma drożne obie dziurki - szkoda byłoby zorientować się dopiero przy próbie przyłączenia następnego elementu, że użyłyśmy wadliwego koralika ;-)


Odwijamy z czółenka trochę nitki, 30-40 cm wystarczy.
Wykonujemy element zaczynając od kółeczka, potem łuczek. Przy środkowym kółeczku zsuwamy sobie po nitce nasz SD i wrabiamy go w kółeczko tak, jak robimy to ze zwykłymi drobnymi koralikami. Kończymy element, wciągamy i odcinamy nitki.


Czas na pełny kwiatek: na nitkę na czółenku nawlekamy 1 SD.
Wykonujemy kwiatek wg schematu zaczynając od dwóch kółeczek bez koralików, następnie zsuwamy SD po nitce i robimy kółeczko z koralikiem i kolejne 2 kółeczka bez koralików. STOP.


Teraz najważniejsza część czyli ostatni płatek kwiatuszka łączący się z SD z "widełek". 
W tym momencie sięgamy po nożyczki i odcinamy nitkę od czółenka zostawiając ok 40 cm. 


Czółenko na razie odkładamy a na pozostawioną przy kwiatku nitkę nawlekamy SD z "widełek". Przesuwamy go sobie w miarę blisko kwiatka.


Wykonujemy ostatnie kółeczko trzymając koralik SD w pętelce kółeczka. 


W połowie kółeczka wrabiamy w nie SD i kończymy ostatnie kółeczko.



Zaciągamy i wiążemy na supeł końcówki nici, wszywamy mniejszy koralik/kryształek, wciągamy i odcinamy nitki.

Żeby wykończyć kolczyki otwieramy szczypcami ogniwka z cienkiego drutu i przewlekamy przez górny SD i pętelkę bigla.

Nasze kolczyki są gotowe!

Mam nadzieję, że schemat i opis okazały się pomocne i znajdą się osoby chętne do zmierzenia się z tym wzorkiem :-)

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli wykorzystacie ten kurs i/lub schemat, tym bardziej jeśli podlinkujecie przy okazji ten oto post ;)

Serdecznie pozdrawiam!

poniedziałek, 4 lipca 2016

Schemat wisiora / Pendant free pattern

Witam Was serdecznie w moim pierwszym poście ze schematem!
Hello, you have a few words in English at the end of this post :)

Koleżanka z facebookowej grupy frywolitkowej namówiła mnie na rozpisanie wzoru na wisior prezentowany w poprzednim poście. Barbara była do tego stopnia oczarowana tworem, który powstał w sumie spontanicznie i bez planu, że przygotowała nawet dla mnie schemat, na który ja naniosłam ilość słupków i kolejność wykonywania elementów. To prosty wzór i z pewnością większość osób nie będzie potrzebowała rozpiski, żeby wiedzieć co robić w jakiej kolejności, ale stworzyłam ją z myślą o osobach bardzo początkujących, jeśli takowe tu trafią ;-)
Jeśli nie widzisz szczegółów - kliknij w obrazek aby go powiększyć :)))



Dla przypomnienia jeszcze raz zdjęcia mojego wisiora:



Wzór udostępniam do celów prywatnych. Osoby korzystające ze wzoru proszę i zobowiązuję do oznaczenia mnie jako autora wzoru i jeśli to możliwe podlinkowania tego posta. Wyjaśniam jednocześnie, że wzór jest podpisany "Made by Zajączek" gdyż jest to nazwa mojej strony na facebooku (niestety nazwy strony i bloga nie pokrywają się, ale uwierzcie, że obie są moje ;)).

Jeśli oznaczenie autora wzoru uwłacza Twojej twórczej godności lub stanowi dla Ciebie nadmierny wysiłek - nie korzystaj z niego i wymyśl coś sam/a :P bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą ;)

Mam nadzieję, że znajdą się osoby chętne skorzystać ze schematu. Będzie mi bardzo miło, jeśli korzystający ze schematu podlinkują w komentarzach swoje prace, żebym mogła je podziwiać :-)

Serdecznie pozdrawiam!


Hello!

Today I have something new for you: my first FREE TATTING PATTERN!

Picture is made by my friend - Barbara Słodka, idea is mine (Made by Zajaczek is my side on facebook).

If you like this pattern and want to use it remember: it's only to presonal use. Don't copy it without my permission. If you publish your interpretation of this pattern sign me as an author of the pattern and link this post, (if possible).

I hope you'll like the pattern, use it and link it in comment under this post. I'd love to see your pendants!

Greetings!

czwartek, 30 czerwca 2016

Szybki post frywolitkowy / Short tatting post

Witajcie!

Dziękuję ze aprobatę dla moich miniaturek z poprzedniego posta :-) Dziś na szybko coś większego.

Wisior z czarnej Aidy powstał jako improwizacja podczas testowania metalowego czółenka. Niewiele więcej mogę powiedzieć na jego temat bo jaki wisior jest każdy widzi ;D


Nawet zdjęcie mam tylko to jedno bo od razu wyszło zadowalająco i nie musiałam kombinować :-)

Sporo rzeczy czeka w kolejce do "fotografa", mam nadzieję, że jutro dopisze mi światło i bateria.

Serdecznie pozdrawiam!


Hello!

Today I come with very short post about pendant made with no idea during testing metal shuttle. What can I say, you can see everything on photo - the only one photo of this pendant, which I've made because the first picture was good enough so there was no need of doing more :-)

I've lots of things waiting for photos, I hope that light and battery won't disappoint me tomorrow ;)

Greetings for all visitors!

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Frywolitki - nareszcie!

Witajcie!

Wstyd to i hańba - frywolitek nie było na blogu od LISTOPADA!!!

Nie wiem jak, nie wiem dlaczego ale trzeba to jak najszybciej zmienić. Przy okazji uświadomiłam sobie zaległości w publikowaniu tworów :/

Na początek drobnica a więc po pierwsze motylki:





I po drugie takie małe, puchate kwiatki:


Tego rodzaju drobiazgi powstają zwykle kiedy chcę uwolnić czółenko od pozostałej nici bo zostało za mało na coś większego a za dużo, żeby wyrzucać :) robię sobie wtedy motylki albo takie małe kwiatki i nic(ć) się nie marnuje. Czasami robię je też kiedy nie mam na nic ochoty: niby coś bym porobiła ale sama nie wiem co ;-)

Strasznie u mnie gorąco, u Was pewnie też. Ja znoszę upały w miarę dobrze, jestem tylko bardzo senna w ciągu dnia. Kocica też dużo śpi i snuje się po mieszkaniu w poszukiwaniu najchłodniejszego kawałka podłogi :D

Serdecznie pozdrawiam!

niedziela, 12 czerwca 2016

Recenzja metalowego czółenka

Witajcie!

długo mnie tu nie było, miałam różne sprawy ale w końcu powracam z, mam nadzieję, interesującymi treściami ;-)

Bardzo dawno temu zaczęłam przygotowywać recenzję metalowego czółenka , które otrzymałam dzięki uprzejmości pasmanterii HaftiX z Białegostoku. Używam go od marca, prawie wszystkie prace, które pojawią się na blogu w najbliższej przyszłości wyszły właśnie spod tego czółenka :)

Czółenko firmy SKC jest w całości wykonane z metalu w kolorze srebrnym. Nić jest nawijana na wyjmowaną szpulkę, na jednym z końców znajduje się szydełko.
Czółenko przychodzi zapakowane w kartonowo-plastikowe opakowanie, nie posiada dodatkowej szpulki.

Konstrukcja SKC jest bardzo prosta i sprawia wrażenie trwałej, nie ma co się zepsuć. 
Wymiary:
długość: 72 mm
szerokość: 22 mm
głębokość: 9 mm
średnica szpulki: 22 mm

Na szpulce mieści się 5,5 m Aidy 10. 





A teraz moje wrażenia :-)

  1. Zacznijmy od tego, że jestem pozytywnie nastawiona do czółenek ze szpulką - zaczynałam od takich i pomimo prób z innymi typami jestem im wierna. SKC odpowiada mi jeśli chodzi o jakość wykonania i solidność. Jest mocne, nie posiada elementów, które mogłyby łatwo się złamać albo zepsuć. Krawędzie blaszki nie są ostre więc nie grozi nam skaleczenie.
  2. Szpulka wyjmuje się i zakłada dość opornie, ale nie na tyle, żeby sprawiało to kłopot - to daje nadzieję, że nie "wyrobi się" zbyt szybko, ale takie rzeczy wiadomo po kilku latach użytkowania a nie miesiącach (po 3 mies. czółenko nie zmieniło się ani odrobinę). Szpulka ma standardową, szpulkową pojemność. Trzyma się mocno i stawia dobry opór przy pociąganiu nici. Niestety, gładkość brzegów szpulki utrudnia "wracanie" wyciągniętej wcześniej nici na szpulkę, palec trochę się ślizga.  
  3. Szydełko na końcu to bardzo fajna sprawa :) trochę się go bałam bo wygląd ma toporny, nie zapowiadało się najlepiej. Podczas użytkowania okazało się, że da się z nim pracować, zwłaszcza przy dużych i średnich pikotkach. Jeśli chodzi o bardzo małe pikotki to rzeczywiście nie spisuje się dobrze, lepiej sięgnąć po inne szydełko. Jego zaletą jest to, że nie jest długie ani ostre przez co nie zahacza się w czasie wyplatania i nie przeszkadza.
  4. Nie wiem, jaka jest odporność tej blaszki na korozję, ale zauważyłam, że przy jasnych niciach trzeba zachować szczególną ostrożność, żeby się wciągnąć nitki pod szpulkę. Mi się to przydarzyło i wybrudziło mi beżową nić. Po prostu nie można nawijać nici bez opamiętania na szpulkę bo potem może z niej spaść i się wkręcić. Biorąc pod uwagę jak mocno oprawa ściska szpulkę łatwo sobie wyobrazić, że wyciąganie wciągniętej nici jest kłopotliwe.
  5. Nie znalazłam zapasowych szpulek do tego czółenka więc trzeba pilnować tego, które się ma bo jak się zgubi to bida :)
  6. Pracowało mi się z nim bardzo przyjemnie. Nie zdetronizowało moich ulubionych Prym ale nie powiedziałabym też, że jest gorsze - jest równie dobre, a pod pewnymi względami nawet lepsze :) Dobrze sprawdziło mi się w pociągu. Pracowałam oczywiście z różnymi nićmi i nie widzę różnicy. Wszystko zależy od tego jak duże robi się pikotki.
Czółenko oceniam na 5, na pewno będę miała je na uwadze jeśli zechcę dokupić sobie nowe :-)

Mam nadzieję, że moja recenzja okaże się dla kogoś przydatna, i że podobają Wam się takie wpisy. Chciałabym opisać w ten sposób wszystkie moje czółenka, ale zobaczymy co z tego wyjdzie ;-)


Tymczasem pozdrawiam Was bardzo serdecznie i idę nadrabiać niewyobrażalne wręcz zaległości blogowe :*

poniedziałek, 30 listopada 2015

Zimowy błysk / Winter shine

Witam bardzo serdecznie!

Pomimo, że dopadła mnie choroba i przeleżałam ubiegły tydzień w domu to nie mogłam zdobyć się na napisanie nowego posta ani przeglądanie blogów. Mam nadzieję, że wraz z powrotem do pracy uda mi się wrócić do dawnego rytmu.

Najpierw mała zaległość czyli biało-srebrne kolczyki zrobione jakiś czas temu według wzoru znalezionego w sieci. Chyba trochę dla formalności dodaję zdjęcie na białym tle bo kiepsko je na nim widać. Zdecydowanie lepiej jest na tle granatowym, za które posłużyły mi spodnie :-)



Nie wiem, czy będę nosić te kolczyki ale uwielbiam te szafirowe kryształki :) Ostatnio zwariowałam kiedy znalazłam w pasmanterii pasującą do nich nić - Camelia (?). Nie byłam pewna czy nada się do frywolitek bo ma szorstką powierzchnię ale okazało się, że przy zachowaniu szczególnej ostrożności i dodatkowych pokładach cierpliwości da się coś z niej zrobić :-) Kwiatki może i banalne ale z ulubionymi kryształkami stworzyły maleństwa idealne do mojej nowej sukienki. Są więc moje i tylko moje - te będę nosić na 100% ;-)


Jakoś tak wyszło, że zrobiły się też złote z rubinowymi kryształkami ;) Mama stwierdziła, że wyglądają jak klejnoty carycy Katarzyny :D może to i przesada ale faktycznie wyglądają "bogato" pomimo niewielkich rozmiarów i typowej dla frywolitek lekkości :-)


Nie da się ukryć ani zaprzeczyć, że sponsorem dzisiejszego posta są metalizowane nici i kryształki ;-) Wraz z nastaniem niskich temperatur nabrałam na nie ochoty, niewykluczone, że w grudniu pojawi się więcej rzeczy w tym stylu.

Pozdrawiam wszystkich zaglądających i komentujących!

Hello!

Today I want to show you one older pair of earrings (white one) and two brnad new pairs. All are made with metalic thread and false crystals - I'm in mood for shine from some time, maybe bacause Christmas is comming :-)

Greetings!

czwartek, 15 października 2015

Srebro czy złoto?

Witajcie!

Dziękuję za aprobatę dla mojej koszuli z odzysku i kolczyków :)
Witam również nową obserwatorkę, rozgość się ;))

Wolicie srebro czy złoto?
Ja nie potrafiłam się zdecydować więc wybrałam oba ;-)

A tak całkiem poważnie to do połączenia srebrnej i złotej nici zainspirowało mnie 18 zadanie Oswajania Frywolitki, którego tematem były dwukolorowe plecionki. Sama w tej zabawie nie biorę udziału, ale systematycznie podglądam zmagania Dziewczyn :)

A ponieważ nie mogłam się zdecydować, który kolor ma być w środku po prostu zrobiłam dwa różne kolczyki - bo kto mi zabroni?


Tak naprawdę to nici nie są srebrne i złote tylko białe ze srebrną nitką i żółte ze złotą nitką ;P Tak czy inaczej zrobiłam je, założyłam i efekt mnie zadowolił - na uszach różnica nie rzuca się tak łatwo w oczy - trzeba się dopiero przyjrzeć, zastanowić... a przecież po to nosimy piękne kolczyki, żeby się inni ludzie im przyglądali ;-) 
Jest to pewnego rodzaju ekstrawagancja, która nie każdemu przypadnie do gustu, ale moim osobistym zdaniem takie trochę różne kolczyki są intrygujące :-)

A teraz coś dla chętnych, czyli przemyślenia. Ostrzegam, może być dziwnie!

Macie takie słowa, których nie lubicie? Nie chodzi mi o slang ani wulgaryzmy, raczej o takie zwykłe słowa, które Was z jakiejś przyczyny, albo całkiem bez przyczyny drażnią? albo takie, które Waszym zdaniem jakoś tak głupio brzmią? Ja mam kilka takich słów, które drażnią mnie samym swoim istnieniem. Niekwestionowanym królem jest tu kardigan - niby to fajnie, że ma to swoją nazwę, bez wątpienia bardziej praktyczną niż "rozpinany sweter" a jednak nienawidzę tego słowa zarówno w mowie jak i w piśmie. Zabawne, zwłaszcza, że do swetrów nic nie mam :)
Ale ostatnimi czasy pojawiło się inne słowo, które doprowadza mnie do białej gorączki - są to wszystkie odmiany przymiotnika "kobiecy". I żeby wszystko było jasne, słowo jako takie jest OK, ale kontekst, w którym się pojawia i intensywność, z jaką to słowo atakuje mnie z każdej strony są nie do zniesienia. Nie jestem jakąś pasjonatką mody i urody ale, jak chyba każdej z nas, zdarza mi się zaglądać do artykułów o ciuchach i kosmetykach, oglądam filmiki na Youtube i często podziwiam blogi osób szyjących i dziergających ubrania i dodatki. I słowo "kobiecy" jest tam odmienianie przez wszystkie przypadki. Czym tu się irytować? Bezsensem, czystym żywym bezsensem. Przykłady? Proszę bardzo:
- "kobiecy makijaż" - och, co za szczęście, że to zostało powiedziane inaczej połowa mężczyzn w tym kraju chodziłaby wymalowana różowym cieniem i beżową szminką bo pomyśleliby, że to męski trend [wprawdzie istnieje coś takiego jak makijaż męski, ale jest to zjawisko raczej marginalne i chyba wszyscy zgodzimy się, że puki co makijaż jest atrybutem pań],
- "kobieca bluzeczka" - skoro ma zaszewki na cyckach i wisi w dziale damskim to chyba nikt nie będzie miał wątpliwości?
- "kobieca spódniczka" - czy w tym kraju można kupić nie-kobiecą? Jakby się uprzeć to można - "dziewczęcą", ale formalnie rzecz biorąc dziewczynka również jest kobietą,
- "kobiecy samochód" - pedały gazu i hamulca mają otwory do stabilizowania wysokich obcasów, ponadto pod ręką mamy schowek z organizerem na kosmetyki, podajnik tamponów i uchwyt na szminkę. Lusterko wsteczne jest oczywiście powiększające, żeby umożliwić precyzyjne wykonanie makijażu,
- "kobiecy kolor" - i tu zapewne poglądy są różne i można polemizować, ale moim zdaniem kolory nie mają płci. Czy zna ktoś kolor, który jest zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn? Cisza. A dla kobiet? Chciałoby się rzec "różowy!", ale zdaje się przeczyć temu stosunkowo duża popularność różowych koszul, tych garniturowych.

Zastanawiam się już od pewnego czasu dlaczego my, kobiety, czujemy tak wielką potrzebę podkreślania, że przedmioty, z których korzystamy mają płeć i jest ona zgodna z naszą płcią? Ale przede wszystkim po co nadajemy tą "płeć" tym rzeczom, których panowie i tak nie używają, jak makijaż i spódniczka? 

Jeśli chodzi o to "masło maślane" [kobiecy makijaż] to przychodzi mi do głowy , że może to wynikać z ubogiego słownictwa i braku polotu, które uniemożliwiają opisanie czegoś słowami, które lepiej scharakteryzują wyjątkowość obiektu. Z drugiej strony słowo "kobiecy" stało się chyba po trochę synonimem słowa "fajny"; logika nie może się mylić - skoro to jest "kobiecie" a ja jestem kobietą, to znaczy, że jest w sam raz dla mnie :P

Strasznie się dziś rozpisałam, ale to dlatego, że przemyślałam ten temat naprawdę solidnie. Jestem ciekawa czy Wy też zauważyłyście to zjawisko "upierdliwego podkreślania kobiecości"? A może zdarzyło się Wam opisywać tak swoje kolczyki, sweterki, kartki, ozdoby czy inne wytwory? Nie chcę być źle odebrana, nie nienawidzę osób, które opisują w ten sposób różne rzeczy - po prostu drażni mnie to na takiej samej zasadzie jak kierowcy, którzy nie używają kierunkowskazów. Czyli wkurza mnie to, ale pewnie samej też mi się kiedyś zdarzyło ;-) Mam nadzieję, ze nikt nie poczuł się urażony.

Zachęcam Was do refleksji i dzielenia się swoimi spostrzeżeniami!
A jeśli komuś się spodobało to zachęcam do przeczytania tego artykułu, tak na poprawę humoru :-)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytelników, ale szczególnie serdecznie pozdrawiam dziś kobiety, zwłaszcza te "kobiece" ;-)

środa, 7 października 2015

Czarno widzę / I see it in black

Witajcie!

Miał być kolejny post a wyszła klapa w postaci awarii karty SD! Innymi słowy straciłam wszystkie zapisane na niej zdjęcia. Na szczęście dużo tego nie było bo zdjęcia zgrywam na bieżąco, ale i tak zawiesiło mnie to na jakiś czas. Na szczęście ostatnie zdjęcia odzyskałam przy pomocy programu 7-Data Recovery Suite - polecam, oby nikomu nie był potrzebny ;-)

Za to poszperałam w czeluściach internetu i na Pintereście znalazłam m.in. taki sympatyczny wzór na kolczyki (gdzieś mi zniknął, ale ten jest podobny), który z powodzeniem przetestowałam na poliestrowej nici, dzięki czemu nie wyszły zbyt szerokie (nie lubię szerokich kolczyków, wolę długie kształty :))


Zdarza mi się czasem kupić w sklepie z używaną odzieżą coś, co nie do końca spełnia moje wymagania ale widzę w tym potencjał :-) Takim sposobem weszłam w posiadanie czarnej koszuli znanej firmy. Koszula ładnie uszyta ale ktoś w przypływie weny twórczej wyposażył mankiety w przeohydne wstążki, które z czasem rozcapierzyły się jak stara miotła. Pętelki były, jak nic prosząc się o guziki, ale mankiety są na to za ciasne - albo guziki, albo moja ręka w tym rękawie ;) 



Wywaliłam te paskudne troki i postawiłam na drugi rząd pętelek, tyle, że z okrągłej gumki podobnej grubości.



Chyba jest znośnie, jak myślicie? Moim zdaniem z tymi gumkami można się pokazać między ludźmi :D W najgorszym wypadku nie będę zdejmować marynarki; i tak rzadko noszę koszule z kołnierzykiem, chyba, że z flaneli (te takie robotniczo-budowlane). Bluzka nie jest wyprasowana więc pliski przy dekolcie wyglądają dość swawolnie. Zdjęcia rozjaśniłam na komputerze żeby było widać te wszystkie detale - w rzeczywistości koszula jest po prostu czarna.



Swoją drogą jej poprzednia właścicielka musiała być bardzo kreatywną osobą - nie dość, że wstawiła te wstążkowe troki (widać, że to chałupnicza robota; zakładam, że wcześniej były tam guziczki ale poprzedniczce też było niewygodnie z tak absurdalnie ciasnym mankietem) to jeszcze pomiędzy guzikami wklejone zostały rzepy. Leniuszek z niej, ale nie potępiam, przynajmniej można się ubrać w trybie przyspieszonym ;-)

Tym razem na końcu a nie na początku dziękuję Wam za wszystkie komentarze. Ucieszyło mnie, że obie pary kolczyków z poprzedniego posta znalazły zwolenniczki :-) 

Pozdrawiam i do następnego razu!

Hello!
I had some problems with my SD card - I've lost all photos, but I reclaimed them by -Data Recovery Suite, very useful program!

I've found this nice pattern on Pinterest and successfully tried it on with dark brown poliester thread, which is very thin so earrings are rather small. I'm satisfied with them :-)

Some time ago I've bought nice black shirt in second-hand store, but it had this ugly ribbon on wristbands so I've changed it for elastic loops. In my opinion shirt looks quite good now :)

Thanks for all visits and comments!

See you next time!

piątek, 18 września 2015

Dwie wersje

Witajcie!
dzisiejszy post miał być o czymś innym, ale okazało się, że na realizację ambitnego planu potrzebuję trochę więcej czasu (pracuję nad tym od lipca, z przerwami oczywiście). Mam nadzieję, że uda mi się sprostać wyzwaniu i że moje starania zyskają aprobatę. Ale o tym kiedy indziej :)

Tematem zastępczym na dziś będą dwie pary kolczyków Anita. Wzór pojawił się niedawno tutaj i tak mi się spodobał, że skusiłam się na wypróbowanie innych aranżacji (link do wzoru).


Z brązowych jestem średnio zadowolona, czegoś im brakuje ale sama nie wiem czego... może trzeba było zamontować monetki bliżej siebie... a propos monetek - to odzysk z kompletu kupionego w jakimś "wszystko po 2 złote". Jak sobie powiększycie zdjęcie to zobaczycie jak piękną podobiznę królowej Elżbiety wybito na tej walucie - wygląda jak posąg z Wysp Wielkanocnych :D



Białe są o niebo lepsze, z nich jestem w pełni zadowolona. Zrobiłam je z białego kordonka ze srebrną nitką. Użyłam też koralików, które kupiłam na samym początku mojej przygody z frywolitkową biżuterią (a właściwie frywolitką jako taką) czyli jakieś... 6 lat temu :-) Został mi jeszcze jeden taki listek, może wymyślę jakiś naszyjnik. Kolczyki wpisują się w ślubną stylówę, od niedawna obecną na moim blogu :) Załapały się nawet na sesję zdjęciową - tą podczas której fotografowałam Małgorzatkowy komplet ślubny i motyli naszyjnik.

Doszłam do wniosku, że zdjęcia "na ludziu" są bardzo fajną sprawą - dają lepszy pogląd na całość i nie generują tych okropnych cieni, które notorycznie robią się "na płasko". Jeden minus jest taki, że przygotowanie takiej pseudosesji to kupa roboty - trzeba się przebrać, uczesać, znaleźć miejsce z najlepszym światłem, ustawić gdzieś lusterko (bo to zdjęcia "z rąsi"), narobić się tych zdjęć, żeby potem wybrać nieliczne i jeszcze poprzycinać i obrobić. Fajnie by też było zrobić makijaż, ale ostatnia sesja była metodą leniwcową - pomalowałam tylko usta a skórę na twarzy i dekolcie wyretuszowałam na kompie, podobnie zresztą jak odstające kosmyki. Takie małe oszustwo ;-)

Dziękuję za wszystkie komentarze i ciepłe słowa pod poprzednimi posami :-)
Wyplatanki, nie taki diabeł straszny z tym farbowaniem. Fakt, trzeba mieć chwilę czasu i efekty są trudne do przewidzenia, przynajmniej na początku (tak podejrzewam ;)), ale uważam, że warto. Można też kupić dużą szpulę dobrej nici i naprodukować sobie małe moteczki w różnych kolorach - oszczędzimy czas i miejsce a do zrobienia kolczyków potrzeba naprawdę niewiele, osobiście udało mi się zużyć tylko czarną Aidę, reszta robi bałagan ;-)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających!

Sorry, no time to translate, again :(((

sobota, 12 września 2015

Po wakacjach / Back after holiday

Witajcie!
Urlop skończony, wróciłam do domu, do pracy i do frywolitek, od których także zrobiłam sobie urlop (bo zapomniałam spakować koraliki ;)). Na pogodę nie będę narzekać bo to i tak nic nie da, ale faktem jest, że ciśnienie dało mi się ostatnio we znaki i popołudniami spałam jak suseł zamiast napisać nowego posta albo chociaż zrobić zdjęcia.

Żeby się więc rozkręcić pokażę prosty komplet: kolczyki (klik) i wisiorek (klik) według wzorów Middi, dostępnych na jej stronie - linki w nawiasach. Nić to moja farbowana Tradition 20, bardzo ją lubię, zaczynam myśleć o zafarbowaniu jeszcze kilku motków bo kolory, które mam trochę mi już zbrzydły ;-)




Losy kompletu nie są przesądzone, może sama będę go nosić choć ostatnio nie po drodze mi z naszyjnikami...

A na koniec jeszcze obrazek, który powstał jakiś czas temu (czemu za każdym razem muszę to powtarzać...? ;-)) z suszonych kwiatów, które dostałam od koleżanki, płótna w naturalnym kolorze i ramki wygrzebanej w zapasach. Ramka ma nawet szybkę, ale wyjęłam ją do zdjęć żeby się światło nie odbijało. Obrazek jeszcze nigdzie nie wisi ale jest plan żeby zawisnął ;-) Suszki przykleiłam klejem do dekupażu.


blogerzaby - wypuściłam modliszkę bo zwierzątko jest pod ścisłą ochroną, jest wpisana do Czerwonej Księgi. Z resztą nie mogłabym trzymać jej w domu bo kot by na nią polował (skoro umie złapać ćmę to i modliszka nie byłaby bezpieczna ;)). Ja bym chyba zawału dostała jakby mi przed rowerem wąż wyskoczył ;D

Serdecznie pozdrawiam i do usłyszenia niebawem!

Hello!
I'm back after my summer holiday :)

For today I have simple set by Middia pattern: earrings & pendant. I used my hand-dyed Tradition 20 thread - I like it very much, I'm thinking of dying some new threads because I'm quite bored with old ones ;-)

I also wanted to show you image made of dried flowers, linen and old frame with glass. It's not hanged anywhere yet, but I'm going to put it in my room.

Greatings!

wtorek, 25 sierpnia 2015

Małe, białe / Small&white

Witam!
prawie zapomniałam o nowym poście z powodu urlopu, wyjazdu i ograniczonego dostępu do komputera. Dobrze czasem odciąć się od wirtualnego świata i w pełni skupić się na tym realnym :-)

Po pierwsze i najważniejsze bardzo, bardzo, bardzo Wam wszystkim dziękuję za te wszystkie pochwały ślubnego kompletu z poprzedniego posta - czuję się, jakbym dostała skrzydeł ;) cieszę się także z akceptacji nowego nagłówka :D

A dziś pozostanę w lekko ślubnych klimatach i pokażę Wam kolczyki, które wcale ślubne być nie muszą, ale są białe, a biały kolor kojarzy mi się ze śniegiem, ślubami i całkowitym brakiem praktyczności, jeśli chodzi o tekstylia ;-) Kolczyki powstały według instrukcji na rosyjskojęzycznej stronie (link). Nie czytam cyrylicy, ale myślę, że łatwo się połapać co i jak :)


Znowu biało na białym... mam nadzieję, że coś widać. Podobała mi się wersja z kryształkiem w  środku ale okazało się, że mam za małe kryształki :(

Pokażę Wam jeszcze jakiego owada złapałam u mnie na parapecie:


Pierwszy raz widziałam żywą modliszkę i to na wolności. Według Wikipedii modliszka zwyczajna żyje w Polsce na nielicznych stanowiskach w województwie lubelskim, jest pod ochroną. Owady te jednak umyśliły sobie kolonizację mojego rodzinnego miasta bo widziałam potem jeszcze dwa okazy i sporo osób też je widuje. Okaz ze zdjęcia miał ok 7 cm długości.

Nie jest to jedyne ciekawe zwierzę jakie ostatnio spotkałam - dziś przed południem wybrałam się na spacer kolo lasu i o mały włos nie nadepnęłam na żmiję! Miałam sporo szczęścia, zatrzymałam się 2 kroki przed nią, żeby podziwiać drzewa i wtedy gad, który prawdopodobnie spał na środku drogi, obudził się i zaczął zbierać do ewakuacji. Zauważyłam ją dopiero kiedy zaczęła się ruszać, gdyby nie to wlazłabym prosto na nią. Jak się domyślacie cały spacer gapiłam się pod nogi :D

3nereida, tak, mam bardzo długą szyję, ale też zdjęcie jest robione lekko z dołu co potęguje efekt wydłużenia ;)
Frywolna Galeria, w ogóle nie pomyślałam o Sisi, ale ostatnio rzeczywiście czytałam o niej trochę na blogach (np. tutaj) i oglądałam zdjęcia jej sukni i klejnotów. Pomysł na komplet powstał jednak dużo wcześniej, być może zdjęcia Sisi podświadomie zainspirowały mnie do wykończenia tego naszyjnika :D

Serdecznie witam dwie nowe obserwatorki, rozgośćcie się :-) Wszystkich starszych obserwatorów i odwiedzających pozdrawiam! Z braku internetu nadrobię zaległości w czytaniu Waszych blogów kiedy już wrócę z wypoczynku. Buźka!

Hi, today I've no time to translate because I'm on holiday. Sorry :(

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Ślubny komplet / Bridal set

Cześć wszystkim!
Przede wszystkim dziękuję za wszystkie komentarze - zaskoczył mnie pozytywny odzew pod poprzednim postem, zwłaszcza, że kolczyki są dość skromne. Dziękuję :***

Dziś postanowiłam zaszaleć i pokazać komplet, który powstawał dość długo i fotografował się jeszcze dłużej. Ale najbardziej wyjątkowe jest w nim to, że jest to komplet ślubny bo ja się raczej nie pcham w taką tematykę ;-) Od razu mówię - to nie dla mnie! w ogóle dla nikogo, bo zestaw powstał z potrzeby tworzenia a nie dla konkretnego odbiorcy :-)






Jak widać zrobiłam wiele różnych ujęć bo ciężko mi było uchwycić wygląd tego naszyjnika - białego na białym nie widać a na czarnym tle zdjęcia wychodziły niewyraźne (oprócz dużego zbliżenia). Wydaje mi się, że i tak najlepiej się prezentuje na ludziu (w roli modelki a zarazem fotografa moja skromna osoba :)). To właśnie problemy techniczne przy robieniu zdjęć skłoniły [zmusiły] mnie do przygotowania zdjęć na modelu, co nie jest takie proste kiedy się jednocześnie pozuje i fotografuje, o czym wspominałam dwa posty temu przy okazji motylowego naszyjnika.
Kolczyki nie doczekały się specjalnego zdjęcia bo to zwykłe Małgorzatki, które pokazywałam już w wielu odsłonach. Są dokładnie takie jak średnie rozetki w naszyjniku. 
Jestem bardzo zadowolona z tego kompletu - do tego stopnia, że byłabym skłonna założyć go na własny ślub :D

Na koniec coś o czym zapomniałam ostatnio - kolorowe paznokcie, powiem nieskromnie, że całkiem udane ;-) Wytrzymały 5 dni, zniszczyło je pływanie w basenie. Kusi mnie, żeby zrobić sobie coś takiego ale na niebiesko, zobaczymy.... :D


Mam nadzieję, że zauważyłyście nowy wygląd bloga? Wczoraj dostałam nagłej weny i zmajstrowałam sobie taki nagłówek z logo. Nie jest to może jakiś wielki szał, ale jestem z siebie dumna :) Wydaje mi się, że teraz jest o wiele lepiej, jak myślicie?

Pozdrawiam serdecznie!


Hello!
First of all, thank you for all positive comments about earrings I showed last time. I was very surprised that you liked such simple jewellery :-)

For today I have something big - a bridal set. Not for me or anyone, just from the need of tatting.
I made lots of photos because necklace was difficult to photo - white one at the white background was invisible and at the black background photos were fuzzy. In my opinion the finest photo is the first one - with me as a model :)
Earrings don't have special photo because is my old, basic Małgorzatki pattern (like medium rosette in necklace).
I'm very proud of this set - I think I could wear it on my own wedding :-)

Last time I wanted to show you my nailstyle also, but I forgot :-)

I hope that you noticed new heading on my blog? I've made it yeaterevening. It's not very sensational but I'm proud of myself :) I think this heading is much better then old one, what do you think?

Greetings!